1. Intro (Polowanie Na Komara)
  2. I co ?
  3. Maluch
  4. Mass Media
  5. Cebula staniała
  6. Na WFie
  7. Impas
  8. Zielone Sznurówki
  9. Status Quo
  10. Papierowe Piersi
  11. Porno gwiazdy
  12. Na WFie (DISCO)

 

  1. Gra Wstępna
  2. Impreza
  3. Chory
  4. Bolec
  5. Kraków, którego nie znacie
  6. Ciągle moknę
  7. Agata
  8. Hemoroid
  9. Grzejmy się
  10. Vifon
  11. Popuść se
  12. Brodzik

 

INTRO – POLOWANIE NA KOMARA

Łapserdaki! Te łajdaki! Łapserdaki

w górę

I CO?

W tym kraju zawsze wódą śmierdziało
Zima była zimna i źle się zarabiało
W tym kraju ktoś zawsze narzekał
Chociaż tak łatwo jest spotkać tu człowieka

I co ? No powiedz mi co, no powiedz mi co!
I co ? No powiedz mi co, no powiedz mi co!

Nie pytasz się co będzie, nie pytasz się co było
Może kiedyś wrócę, tak wiele się zdarzyło
Może jest tu ktoś, kto na mnie poczeka
Zawsze jest tu ktoś, kto trochę zwleka

I co ? No powiedz mi co, no powiedz mi co!
I co ? No powiedz mi co, no powiedz mi co!

w górę

MALUCH

Żółty maluch pusta droga
A z pod kół chlupie woda
Sto dwadzieścia w przyśpieszeniu
Dwie gitary na siedzeniu

Jedziesz maluchem! Jedziesz maluchem!
Jedziesz maluchem! Jedziesz!

Jedzie sobie dwóch facetów
Dość przystojnych młodych brunetów
Na KSM’a tak zapieprzają
Aż im włosy dęba stają

Jedziesz maluchem! Jedziesz maluchem!
Jedziesz maluchem! Jedziesz!

Dziewiętnasta już dochodzi
A w maluchu silnik smrodzi
Wysiadają dwaj faceci
Tłum panienek na nich leci

Jedziesz maluchem! Jedziesz maluchem!
Jedziesz maluchem! Jedziesz!
Z KSM’a wybiegają
Bo im auto przestawiają
Ale się tym nie zrazili
I na rynek pobieżyli

Jedziesz maluchem! Jedziesz maluchem!
Jedziesz maluchem! Jedziesz!
Jedziesz maluchem!!!

w górę

MASS MEDIA

Na Kubie spadł samolot, w Afryce ciągle wojna
W Koluszkach jakiś facet rodzinę zabił fordem
Profesor wyhodował kaktusa największego
Tysiące głodnych ludzi proszą o kromkę chleba

Czy wiedza ta człowieku daje ci coś nowego?
Czy daje pełne szczęście, a może coś większego?
Czy umiałbyś żyć w świecie, w którym padły media?
Czy znalazłbyś swe miejsce, czy w życiu tego trzeba?

Tu w kraju ciągle rośnie wysokie bezrobocie
Ten złodziej w garniturze nigdy nie będzie w sądzie!
Odkryto nowa gwiazdę o całe lata stąd
Nad Hutą Sędzimira znów się roznosi swąd

Czy wiedza ta człowieku daje ci coś nowego?
Czy daje pełne szczęście, a może coś większego?
Czy umiałbyś żyć w świecie, w którym padły media?
Czy znalazłbyś swe miejsce, czy w życiu tego trzeba?

Czy wiedza ta człowieku daje ci coś nowego
Czy daje pełne szczęście, a może coś większego?
Czy umiałbyś żyć w świecie, w którym padły media?
Czy znalazłbyś swe miejsce, czy w życiu tego trzeba?

w górę

CEBULA STANIAŁA

-- utwór instrumentalny --

w górę

NA WFIE

Ja pamiętam tamte czasy, kiedy w szkole było fajnie
Siedzieliśmy razem w ławce i gadaliśmy o Cobainie
A Ty chyba teraz jesteś całkiem innym człowiekiem
Bo w dresie widywałem Cię tylko na WFie

Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie, na WFie nosisz dres!
Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie!!!

Podobno tutaj w mieście mało kto się zmienił
Podobno tylko czemu ktoś mi dziś ryja obij
Na pewno teraz jesteś całkiem innym człowiekiem
Bo w dresie widywałem Cię tylko na WFie

Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie, na WFie nosisz dres!
Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie!!!

Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie, na WFie nosisz dres!
Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie!!!

w górę

IMPAS

Nie ma nikogo sala, wciąż pusta i mrok powiększa źrenice
Myśli ugięte nawałem zdarzeń, którymi zaśmiecam ulice
Wymyśliłem sobie sposób na przetrwanie, przebiegam na drugą stronę życia
I coś dziwnego kapie mi na ramię – to jest czas konsumpcji i spożycia

Wymyśliłem sobie wszystko w mojej głowie
Nacja wskazuje czas, który tworzy impas
Wymyśliłem sobie wszystko w mojej głowie
Nacja wskazuje czas, który tworzy impas

Moc, którą miałem godzinę temu, w kanale ściekowym odpływa
Szarpie żołądek i język plącze, jelita z płucami wyrywa
Wymyśliłem sobie sposób na przetrwanie, przebiegam na drugą stronę życia
I coś dziwnego kapie mi na ramię – to jest czas konsumpcji i spożycia

Wymyśliłem sobie wszystko w mojej głowie
Nacja wskazuje czas, który tworzy impas
Wymyśliłem sobie wszystko w mojej głowie
Nacja wskazuje czas, który tworzy impas

Wymyśliłem sobie wszystko w mojej głowie
Nacja wskazuje czas, który tworzy impas
Wymyśliłem sobie wszystko w mojej głowie
Nacja wskazuje czas, który tworzy impas

w górę

ZIELONE SZNURÓWKI

Wcześnie dziś wstałem, jest ładna pogoda
Już od czterech dni nie boli mnie głowa
Chleba trochę zjadłem, lecz uszu nie myłem
Ubrałem spodnie, swe buty wyczyściłem
Czarne glany z srebrnymi klamrami
Zawsze je nosze, gdy spotykam się z punkami
Są czarne jak smoła te moje butki
A w tych butach są zielone sznurówki

Bo zielone sznurówki w moich butach noszę
I nikt nie będzie się z nich śmiał
Jak coś się nie podoba, to odpieprz się proszę
Nie będziesz żadnych wątów do mych butów miał

Bo te buty są najlepsze, pół świata przechodziły
Trochę się wytarły i trochę zniszczyły
Ale to nie ważne, co ciebie to obchodzi
Teraz inne buty noszą ludzie młodzi:
Gumowe, plastykowe, sztuczne i kosmiczne
Dziecięce, z czasów Abby i ortopedyczne
Ale to nie ważne – jesteście półgłówki!
Bo najlepsze są zielone sznurówki

Bo zielone sznurówki w moich butach noszę
I nikt nie będzie się z nich śmiał
Jak coś się nie podoba, to odpieprz się proszę
Nie będziesz żadnych wątów do mych butów miał

Bo zielone sznurówki w moich butach noszę
I nikt nie będzie się z nich śmiał
Jak coś się nie podoba, to odpieprz się proszę
Nie będziesz żadnych wątów do mych butów miał

w górę

STATUS QUO

Stłoczony jak bydło, w ostatnim wagonie
Truchlejesz ze strachu, co się zaraz stanie
Już nie masz odwagi powiedzieć co myślisz
Już nie masz odwagi uczynić co mówisz

Status quo, zachować tylko status quo
Twój ostatni cel to status quo
Zachować tylko status quo

Status quo! To status quo!
Status quo! To status quo!
Quo! Quo! Quo! Quo!

Padły już dawno ostatnie bastiony
Twoje własne ego jest mocno naruszone
A przecież kiedyś chyba było inaczej
Przecież kiedyś twój gest cos znaczył

Status quo, zachować tylko status quo
Twój ostatni cel to status quo
Zachować tylko status quo

Status quo! To status quo!
Status quo! To status quo!
Quo! Quo! Quo! Quo!

Status quo, zachować tylko status quo
Twój ostatni cel to status quo
Zachować tylko status quo
Quo! Quo! Quo! Quo! Quo!

w górę

PAPIEROWE PIERSI

tekst: M. Gaweł

Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
Kiedy Twój chłopak ogląda Playboya
Mogłabyś wtedy wydrapać mu oczy
Ogarnia Cię szał i dzika paranoja

Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
Jesteś zazdrosna o piersi z papieru
Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
Jesteś zazdrosna o piersi z papieru

Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
O nagie kobiety na szklanym ekranie
Wkurza Cię Twój chłopak, gdy pożera je wzrokiem
To babska zazdrość, pruderyjne wychowanie

To babska zazdrość, pruderyjne wychowanie
To babska zazdrość, wychowanie pruderyjne
To babska zazdrość, pruderyjne wychowanie
To babska zazdrość, wychowanie pruderyjne

Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
Kiedy Twój chłopak ogląda Playboya
Mogłabyś wtedy wydrapać mu oczy
Ogarnia Cię szał i dzika paranoja

Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
Jesteś zazdrosna o piersi z papieru
Jesteś zazdrosna o papierowe piersi
Jesteś zazdrosna o piersi z papieru

w górę

PORNO GWIAZDY

Dziś wieczorem jest spotkanie
Przyjdą wszystkie chętne panie
Nie kręciliśmy tu tego jeszcze
Skóry, pejcze i kajdanki
Polewanie woskiem z bańki
A w powietrzu złote deszcze!

Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad, oj kijem w zad!
Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad

Opadła już garderoba
Ktoś się pod kołderką chowa
To przybyły nowe porno gwiazdy
Trzech facetów, dwie dziewczyny
Zaraz zadrżą ich sprężyny
W pogotowiu do ostrej jazdy!

Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad, oj kijem w zad!
Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad

Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad, oj kijem w zad!
Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad

Przygotowań co niemiara
Paczka gumek za dolara
Zaczynamy nową porno sesję
Dildo, wazelina, kraty
Będzie jazda na dwa baty
Czego można chcieć tu więcej!

Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad, oj kijem w zad!
Coś się naszym chłopcom stało
W kuchnie mieszają kakao
Oj nie ładnie chłopcy kijem w zad

w górę

NA WFIE (DISCO)

Wszyscy razem! Ło! Ło!
Jadą UAZem. Ło! Ło!
Wszyscy razem! Ło! Ło!
Raz! Dwa! Trzy! Wio!

Ja pamiętam tamte czasy, kiedy w szkole było fajnie
Siedzieliśmy razem w ławce i gadaliśmy o Cobainie
A Ty chyba teraz jesteś całkiem innym człowiekiem
Bo w dresie widywałem Cię tylko na WFie

Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie, na WFie nosisz dres!
Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie!!!

He, he! He, he! he, he, he, he!
He, he! He, he! he, he!
He, he! He, he! he, he, he, he!
He, he! He, he! he, he!

Podobno tutaj w mieście mało kto się zmienił
Podobno tylko czemu ktoś mi dziś ryja obij
Na pewno teraz jesteś całkiem innym człowiekiem
Bo w dresie widywałem Cię tylko na WFie

Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie, na WFie nosisz dres!
Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie!!!

He, he! He, he! he, he, he, he!
He, he! He, he! he, he!
He, he! He, he! he, he, he, he!
He, he! He, he! he, he!

Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie, na WFie nosisz dres!
Na WFie na WFie fajnie jest!
Na WFie!!!

He, he! He, he! he, he, he, he!
He, he! He, he! he, he!
He, he! He, he! he, he, he, he!
He, he! He, he! he, he!
Na WFie he! Na WFie he!
Na WFie he!

w górę

GRA WSTĘPNA

-- utwór instrumentalny --

w górę

IMPREZA

Wrócę dzisiaj dość późno, ubiorę się bardzo luźno
Będę piwo pił z chłopakami, a potem będę szalał z dziewczynami
Spodnie do kolan se spuszczę, szybko przeglądnę się w lustrze
Iroka na żelu sobie zrobię, mojemu koledze przy tym pomogę

Impreza! Impreza! Impreza! Impreza!!!

Imprezkę se dzisiaj urządzę, u kumpla ja tu rządzę
Kupimy sześć zgrzewek piwa, sprzedaje ekspedientka urodziwa
Sąsiedzi będą pały wzywali, puścimy muzykę aż korki wywali
Będziemy słuchać starego punku, wszystko obejdzie się bez szwanku

Impreza! Impreza! Impreza!!!

w górę

CHORY

Gryzę i warczę i szczerzę kły
Dziś jestem chory, dziś jestem zły
Nie tylko leń, cały dzień leży
Dziś jestem chory, mi się należy
Nie mogę dziś utrzymać ładu
Jestem jak flak w stanie rozkładu
Nie ma mnie w pracy, nie ma mnie w szkole
Dziś jestem chory, odpocząć wolę!

Kłuje mnie w uszy i wrzeszczy w oczy
Niech któryś wkurzy, albo podskoczy
Wszyscy od rana aż do wieczora
Pragną obudzić we mnie potwora
Jak tu uciszyć całą hałastrę
Zatkam bandażem, zalepię plastrem
Tacy koledzy co jedzą nać
Nie szalujecie, nie chcę was znać!

w górę

BOLEC

Łon i Łon zbierają na balon
Łon ma niski, a Łon wysoki ton
Obaj Łoni często mają w dłoni
Obaj również po zabiegu stomii

Łon i Łon mają już karton
Łon ma krótki, a Łon długi ogon
Obaj Łoni w biel pościeli toni
Już niebawem każdy coś uroni

Lecz balon pełen jest od mas
Lecz balon pełen jest od mas
Pseudo narodowych "kiełbas"
Pseudo narodowych "kiełbas"

Lecz balon pełen jest od mas
Lecz balon pełen jest od mas
Pseudo narodowych "kiełbas"
Pseudo narodowych "kiełbas"

Łon i Łon twardzi jak beton
Łon to Marian, a Łonemu Egon
Obaj Łoni z uśmiechem na skroni
Tak zziajani jak po gonitwie koni

Łon i Łon napełnili balon
Łon jak materacyk, a Łon jak ponton
Obaj Łoni jak towarzysze broni
Niczym ogniwa stereofonii

Lecz balon pełen jest od mas
Lecz balon pełen jest od mas
Pseudo narodowych "kiełbas"
Pseudo narodowych "kiełbas"

Lecz balon pełen jest od mas
Lecz balon pełen jest od mas
Pseudo narodowych "kiełbas"
Pseudo narodowych "kiełbas"

Lecz balon pełen jest od mas
Lecz balon pełen jest od mas
Pseudo narodowych "kiełbas"
Pseudo narodowych "kiełbas"

Lecz balon pełen jest od mas
Lecz balon pełen jest od mas
Pseudo narodowych "kiełbas"
Pseudo narodowych "kiełbas"

w górę

KRAKÓW, KTÓREGO NIE ZNACIE

Tysiące folderów, tysiące posterów
Wspaniałe miasto, zabytków tłum
Codzienne życie toczy się obok
Żaden z turystów nie przyjdzie tu

Z betonów osiedla, asfaltu połacie
Wypluta z kominów osiada szadź
Oto jest Kraków, którego nie znacie
Takiego Krakowa nie chcecie znać

Ciemne zaułki, stary fabryki
Ulice, przy których nie mieszka nikt
Spękane mury, zapadłe chodniki
Nic już nie wróci świetności im

Z betonów osiedla, asfaltu połacie
Wypluta z kominów osiada szadź
Oto jest Kraków, którego nie znacie
Takiego Krakowa nie chcecie znać
Nie chcecie znać!

Wieczorem przy barze zmęczone twarze
Rano pojadą tramwajem do pracy
Obok Wawelu, co Józek ocalił
Morzem blokowisk otoczyli rodacy

Z betonów osiedla, asfaltu połacie
Wypluta z kominów osiada szadź
Oto jest Kraków, którego nie znacie
Takiego Krakowa nie chcecie znać

w górę

CIĄGLE MOKNĘ

Powiem Ci jeszcze jedną rzecz
Choć i tak nie będziesz wiedzieć, o co chodzi
Nie wiem ile razy byłem tam
Skoro nie pamiętam, nic nie szkodzi

Grzęznąc w błocie każdego dnia
Zmieszany potokiem milczących słów
Błądząc oczami po niebie
Procesem sięgania pozostał sam ruch

Powiem Ci jeszcze słowa te
Że nadal trudno ukryć, ten durny śmiech
Pomimo tego, że to ustępuje
Obecnie kładę się, lecz na zlew

Zmieniamy tyle w swoim życiu
Że wokół nic, to myliłem się
Za to wszystko co tu uczyniłem
Chyba powinienem trochę wstydzić się

Więcej nic nie powiem Ci
Bo całe te brednie teraz śmieszą mnie
Jak widać, trochę się tu pozmieniało
W ten sposób cyklicznie czasem chmurzy się

Powiem Ci jeszcze, że idę sobie już
Powiem Ci jeszcze, że ze mną bardzo źle
Powiem Ci jeszcze, że pełno błota wzdłuż
Powiem Ci jeszcze, że wciąż moknę

Powiem Ci jeszcze, że idę sobie już
Powiem Ci jeszcze, że ze mną bardzo źle
Powiem Ci jeszcze, że pełno błota wzdłuż
Powiem Ci jeszcze, że wciąż moknę

w górę

AGATA

Jest takie miejsce na końcu świata
Co tu dużo gadać, na imię ma Agata
Jest takie miejsce na końcu świata
Co tu dużo gadać, na imię ma Agata

A to jej CD-ROM, czyli mój dom
Ja jestem zaraz, zamieszkuje ją
A to jej CD-ROM, czyli mój dom
Ja jestem zaraz, zamieszkuje ją
Hej! Bom! Bom!

Bo Agata się nie myje i lupa jej gnije
Od war betonowych, po magiczną szyję
Bo Agata się nie myje i lupa jej gnije
Od war betonowych, po magiczną szyję

Dlatego CD-ROM, bardzo swędzi ją
A ja jestem zaraz, zamieszkuje ją
Dlatego CD-ROM, bardzo swędzi ją
A ja jestem zaraz, zamieszkuje ją
Hej! Bom! Bom!

Chciała by powiedzieć, że nie może siedzieć
Szkoły nie skończyła i skąd ma to wiedzieć
Chciała by powiedzieć, że nie może siedzieć
Szkoły nie skończyła i skąd ma to wiedzieć

Dlatego CD-ROM, tak to jest mój dom
A ja jestem zaraz, zamieszkuje ją
Dlatego CD-ROM, tak to jest mój dom
A ja jestem zaraz, zamieszkuje ją
Hej! Bom! Bom!

w górę

HEMOROID

Nie możesz siedzieć, nie możesz leżeć
Tylko na brzuchu, na wznak
Ciągle Cię boli, ciągle Cię piecze
Ciągle Cię swędzi Twój zad!

Jestem nudzący, irytujący
Na mnie lekarstwa wciąż brak
Choć mnie wygoisz, choć mnie wyleczysz
Ja trwały zostawię ślad

Ty się mnie boisz, bo jam jest hemoroid
Ja Ci zatruję Twój cały świat!
Hemoroidem zwany, hemoroid nie lubiany
Na mnie nie działa, żadna maść!

Chciałbyś się kochać, lecz musisz szlochać
Twe "oko" zaczyna wrzeć
Miłość miłością, co z przyjemnością
Gdy kuper zaczyna piec!

Wszystkie twe plany, na seks udany
Zaraz rozpadną się w mig
Ty jesteś 'homo', ja jestem 'hemo'
I tak to już musi być!

Ty się mnie boisz, bo jam jest hemoroid
Ja Ci zatruję Twój cały świat!
Hemoroidem zwany, hemoroid nie lubiany
Na mnie nie działa, żadna maść!

Ty się mnie boisz, bo jam jest hemoroid
Ja Ci zatruję Twój cały świat
Hemoroidem zwany, hemoroid nie lubiany
Na mnie nie działa, żadna maść

w górę

GRZEJMY SIĘ

Grzejmy się! Byle gdzie!
Bara! Bara! Bara! Bara!
Bzyku! Bzyku! Bzyku! Bzyku!
Bara! Bara! Bara! Bara!
Ryku cyku na patyku!

Bara! Bara! Bara! Bara!
Bara! Bara! Bara! Bara!
Bzyku! Bzyku! Bzyku! Bzyku!
Cyku, cyku na patyku!

w górę

VIFON

Takie są studenckie czasy, że vifony to frykasy
Wcale nie z powodu diety, prasowane jesz brykiety
A w ich składzie tłuszcz sojowy i makaron plastikowy
Kilo pieprzu, kilo soli, aż od tego głowa boli
Głowa boli!

A w ich składzie tłuszcz sojowy i makaron plastikowy
Kilo pieprzu, kilo soli, aż od tego głowa boli
Od dodatków gardło płonie, oczy blakną, marzną dłonie
Nogi sztywne niczym kłody i powstają w brzuchu wrzody
W brzuchu wrzody! W brzuchu wrzody! W brzuchu wrzody!

Vifon, vifon chińska zupa
To największy przysmak tutaj
Vifon, vifon chińska zupa
Od jedzenia piecze... gardło!

Od dodatków gardło płonie, oczy blakną, marzną dłonie
Nogi sztywne niczym kłody i powstają w brzuchu wrzody
Różne zupy, różne smaki - curry, kaczki i kurczaki
A najlepsza "kurakowa" niech się reszta przy niej schowa
Przy niej schowa! Przy niej schowa! Przy niej schowa!

Vifon, vifon chińska zupa
To największy przysmak tutaj
Vifon, vifon chińska zupa
Od jedzenia piecze... gardło!

w górę

POPUŚĆ SE

Gdybyś tylko zgubił kierunek
A już dawno odjechał ze stacji
Bo to jeden istotny warunek
By skorzystać byś mógł z ubikacji

Gdybyś w końcu już dotarł do celu
I za chwile też musiał wysiadać
Oraz spostrzegł, że brak tu papieru
I nie wspomnę, że strach też jest siadać

Popuść se! Spodnie!

Gdybyś kiedyś zaprosił dziewczynę
Na kolację do restauracji
Kontemplując te błogie chwile
Musiał nagle skorzystać z ubikacji

Gdyby wtedy piękna kelnerka
Podała na deser maliny
I wiadomość że będzie zamknięta
Ubikacja przez cztery godziny

Popuść se! Spodnie!

Popuść se! Spodnie!

Gdybyś kiedyś zaprosił dziewczynę
Na kolację do restauracji
Kontemplując te błogie chwile
Musiał nagle skorzystać z ubikacji

Gdyby wtedy piękna kelnerka
Podała na deser maliny
I wiadomość że będzie zamknięta
Ubikacja przez cztery godziny

Popuść se! Spodnie!

w górę

BRODZIK

Zapchał mi się brodzik, zapchał mi się brodzik
Łoj, jo jo jo jo jo joj, jaki straszny smrodzik
Zapchał mi się brodzik, zapchał mi się brodzik
Łoj, jo jo jo jo jo joj, jaki straszny smrodzik

Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Skoczilla! Skoczilla! Taboreten!
Eja, eja, ejaa!
Eja, eja, ejaa!

Rury zapuszczone, rury zapuszczone
Łoj, jo jo jo jo jo joj, to samo z syfonem
Rury zapuszczone, rury zapuszczone
Łoj, jo jo jo jo jo joj, to samo z syfonem

Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Skoczilla! Skoczilla! Taboreten!
Eja, eja, ejaa!
Eja, eja, ejaa!

Jak roztówr zadział, jak roztwór zadziała
Łoj, jo jo jo jo jo joj, znowu się wykąpiesz mała
Jak roztówr zadział, jak roztwór zadziała
Łoj, jo jo jo jo jo joj, znowu się wykąpiesz mała

Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Skoczilla! Skoczilla! Taboreten!
Eja, eja, ejaa!
Eja, eja, ejaa!


Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Ta ta ta, ta ta ta, taboreten!
Skoczilla! Skoczilla! Taboreten!
Eja, eja, ejaa!
Eja, eja, ejaa!

w górę