Archive for the 'Uczelnia' Category

Paintball

I po powrocie z poligonu na Pasterniku, gdzie razem ze studentami z AGH, członkami NZS-u AGH i K. i T. walczyliśmy na kulki w paintballa. Było świetnie! Pogoda dopisała, uczestnicy również. Nie zraziło mnie nawet miejsce walki, które przed czterema latami było zupełnie gdzie indziej. Najważniejsze, że spotkałem osoby, z którymi nie miałem ostatnio wiele kontaktu face-to-face. No i znowu jadłem kiełbaski z grilla :)

Do następnej szalonej imprezy. Dzięki!

Śnieg

W końcu. Po jesiennych świętach i wiosennym nowym roku, w końcu przyszła do nas zima. Ponieważ wcześniej się ociągała, postanowiła zasypać wszystko i wszystkich dookoła.
Jest cudnie! I aby pokazać, że krakowscy żacy podczas sesji znajdują czas na rozrywki..

Część pierwsza:

Część druga:

Obrońcy Akropolu:

Misio 2007

Pierwszy weekend nowego roku upłynął pod hasłem rajdu Niezależnego Zrzeszenia Studentów AGH. Wyjazd nastąpił w piątek po południu z płyty dworcowej RDA. Ciemnym wieczorem dotarliśmy do celu podróży, gdzie pod osłoną nocy i dzięki technologii komórkowej dotarliśmy do naszych domków. Po zapadnięciu decyzji, kto z kim śpi (:P) nastąpiła kolacja u gospodarzy (którzy notabene żywili nas przez cały pobyt). Dzięki wspomagaczom zapewnionym przez niezastąpionego Tygrysa oraz dobremu nastrojowi uczestników pierwsza-mocna impreza udała się wyśmienicie. Niestety, jak to podczas zabaw bywa, zdarzyło się także jedno nieszczęście o imieniu złamana ręka. Posiadacz owej ręki opuścił nas dnia następnego.. (ale już dochodzi do siebie!). Dzień kolejny przywitał prawie wszystkich (nie wszyscy byli w stanie..) wyprawą na pobliską górę, która o dziwo była cała zaśnieżona. Specjalnie dla nas, uruchomiono wyciąg krzesełkowy na jej szczyt, skąd utartym szlakiem powędrowaliśmy do pobliskiej Bacówki, by w spokoju spróbować grzańca, obejrzeć widoki (cudne!) i potarzać się w śniegu. Po przetestowaniu przez współtowarzyszy jabłuszek i kuperków, w drogę powrotną (czyt. na dół) wybraliśmy się pieszo. Po dotarciu do domków, każda część garderoby poszła się suszyć na piecyk. Wieczorem, podobnie jak dnia poprzedniego, nastąpiła druga-mocna impreza, której głównym sponsorem był Harnaś z Tatr. Należy wspomnieć również o organizatorach, którymi były jedno wino (bynajmniej nie marki wino!), jedna flaszka i … I tu urywa się moja historia. Następnego dnia (niedziela) pamiętam tylko ból żołądka i ogólnie zmarnowanie ciała. Ale było warto! :)

google_plus_harnas

Karl Fogel w Krakowie

W środę późnym popołudniem dostałem informację, że Karl Fogel twórca Subvesion i zwolennik Wolnego Oprogramowania zjawił się w Krakowie i zamierza odwiedzić AGH by podyskutować o oprogramowaniu Open Source. Nie zastanawiając się wiele, o 15:15 zjawiłem się w sali 429 w Katedrze Informatyki.

Moim pierwszym wrażeniem, gdy spotkałem człowieka-legendę była dziwna myśl - kim ten człowiek jest? Ubrany w zwyczajne jeansy, koszule flanelową i szelki nie wyglądał na wielką osobistość światka Free Software. Innym zaskoczeniem była ilość przybyłych do sali, można by rzec - garstka ludzi (około 30?). To pewnie wina późnej informacji o spotkaniu, ale wydaje mi się, że Karl się nie obraził.

Jakże wielkim zaskoczeniem były słowa wydobywające się z Karla, posiadające nieujętą charyzmę, pasję i zaangażowanie. Wystarczyło kilka drobnych zdań, by mój pierwszy osąd o człowieku zmienił się diametralnie (taka konkluzja na boku - jak często Twoje pierwsze wrażenie o danej osobie jest błędne?).

Jak powiedziałem wcześniej, Karl zjawił się by podyskutować, a nie prowadzić wykład. Taka forma wymiany poglądów sprzyjała jak najbardziej obu stronom, co jeszcze bardziej przybliżyło nas do wielkiego świata. O czym była mowa?
Karl skupił się na ruchu Open Source/Free Software (przyjmując oba terminy równorzędnie), pytaniach Dlaczego warto w nim uczestniczyć?, Jakie daje profity?, Jakie modele biznesowe relacji OS-pieniądze występują?. Przy okazji odpowiedział historię swojej firmy, błędy jakie popełniał 10 lat temu, zainteresował także procesem tworzenia Wolnego Oprogramowania oraz uświadomił skąd się wzięło prawo autorskie.

Poniżej przedstawiam moje notatki i wnioski ze spotkania (tak dla potomności jak i dla mnie samego)

Dlaczego warto pomagać?

  • by wspomóc: rozwiązałem pewien problem. Może inni też się nad nim trapili? Dlaczego więc nie udostępnić rozwiązania?
  • by zarobić: trzeba za coś żyć
  • by lepiej współpracować: w kontaktach międzyludzkich ważnym czynnikiem jest jakość współpracy pomiędzy ludźmi. Ważne jest by była ona jak najlepsza. Potrzebna jest osoba, która zapewni harmonię w grupie - tz. klej
  • by pokazać własne walory: startując od przysłowiowego “roznosiciela listów”, można zbudować swoją reputację w otoczeniu tak, by zajść wysoko w hierarchii. Należy jednak pamiętać, że chociaż wspiąłeś się po drabinie “powyżej przeciętności”, to nie masz prawa się wywyższać - nadal Twój głos jest na równi z innymi. Dlatego na liderów spada wielka odpowiedzialność w związku z piastowanym stanowiskiem - muszą oni bardziej uważać by nie popełnić błędu, który zniszczyłby ich reputację. Gdy wyrobisz sobie własną markę, możesz dzięki niej być łatwiej i szybciej zidentyfikowany przez potencjalnego pracodawcę, który Twoje wyczyny może w łatwy sposób prześledzić (działalność na grupach dyskusyjnych, wykrywanie i zgłaszanie błędów, itp)

Nawiązując do walorów, należy wspomnieć o tym iż ruch Open Source działa poprzez granice; jest ponad nimi. Jest przez to publicznie dostępny, a Ty jako członek jego społeczności jesteś łatwo weryfikowalny (gdy chociażby umieszczasz informację w resume o swoich projektach).

Jak zarobić na Open Source?

  • sprzedając dodatki do oprogramowania i pomoc techniczną. Aby to zrobić, musisz być ekspertem z danej dziedziny.
  • sprzedając usługi dostępne po stronie serwera. Tworzysz rozwiązania, dostępne dla każdego z każdego miejsca na świecie; Ty zajmujesz się jego konfiguracją, bezproblemowym działaniem i świadczeniem pomocy technicznej.
  • tworzysz wolno-dostępne oprogramowanie, które wykorzystujesz do usług własnych. Udostępniając kod publicznie, oddajesz go w ręce wielu testerów, od których zbierasz opinię zwrotną polepszającą pierwotny projekt.

Ważnym wnioskiem Karla jest stwierdzenie, że z historycznego punktu widzenia, prawa autorskie zostały utworzone jako jedne z form cenzury. Stało się to na skutek, wolności drukowania, powielania i modyfikowania książek w historycznej Anglii, gdzie wydawanie książek komercyjnie, nie miało prawa zbytu, a co za tym idzie zysku. Stworzono związek wydawców, którzy mogli drukować na terenie królestwa, reszta (jak to się mówi w światku IRC) dostała bana.
[Przyznaję szczerze, że ostatniego akapitu nie weryfikowałem]

Informator AGH

Kto jeszcze nie zauważył nowego linku na stronie głównej AGH? Mowa o nowym Informatorze AGH, który od niedawna dostępny jest do zassania.

Czy warto tracić czas i łącze na jego pobranie i przeczytanie? Myślę, że jak najbardziej, szczególnie, że wewnątrz numery znajdziemy:

  • historia uczelni od zarania dziejów czyli jej powstania, poprzez wojnę i wykorzystywanie jej murów przez zaborców aż do dnia dzisiejszego
  • informacje na temat działalności AGH w różnych sektorach nauki począwszy od podziemi do gwiazd oraz przedstawienie laboratorium grafiki komputerowej
  • rozmowy ze znanymi i szanowanymi profesorami uczelni
  • przedstawienie każdego z wydziałów (czy zdawałeś/łaś sobie sprawę z wielkości AGH?)
  • współpraca zagraniczna oraz perspektywy czekające na absolwentów
  • studiowanie jako takie, czyli jak być żakiem w Krakowie
  • informacje o miasteczku studenckim oraz o zajęciach nie tylko uczelnianych

To wszystko na 72 stronach - ale czyta się naprawdę szybko!

Google od środka

Dzisiejsze Środowiskowe Seminarium Superkomputerowe zgromadziło w sali pawilonu C2 liczne rzesze studentów i nie tylko. Czy to wszystko za sprawą jednego wyrazu w temacie prelekcji - Google? Po części tak. W większości jednak wykład prowadzony w Katedrze Informatyki zachęcił spotkaniem się live z absolwentem informatyki AGH, byłym pracownikiem Sun’a, a aktualnie wspomnianego już Google.

Grzegorz Czajkowski opowiedział o działaniu Google jako narzędziu w przetwarzaniu danych. Przedstawił problemy z ostatnich miesięcy, z którymi się borykał jego zespół, podkreślając jednakże ich motywujące działanie. Dał tym do zrozumienia, że Google to nie praca od 9 do 17 tylko coś więcej - to rozwiązywanie interesujących problemów, wykorzystując narzędzia królowej nauk matematyki, informatyki, mechaniki a także zdrowego rozsądku.
Wspomniał również o ludziach tam pracujących jak i ich pomysłach. Wewnątrz Google zastępuje się technologie, które nie mają jakości bytu w takich molochach danych jakimi operuje potentat. Tworzy się własne struktury programowania, własne narzędzia, protokoły, bazy danych tak aby wszystko chodziło. Nadmienić warto że w firmie pracują tak znani ludzie jak twórca języka Python czy systemu Unix (jeżeli się mylę to mnie poprawcie) co wróży jak najlepiej.
Google inwestuje także w młodych ludzi, otwierając swój oddział w Polsce, w Krakowie. Jak to określił prelegent na pytanie dlaczego akurat tu? - bo Kraków jest google. Dobrze pasuje do kultury firmy, gdzie każdy jest jakby na samym początku drogi, ciągle się ucząc, odkrywając nowe rozwiązania i dobrze się przy tym bawiąc. Kto nie marzy o takiej pracy? Oczekiwania od kandydatów są jednak duże - trzeba być jednostką wybitną z bagażem doświadczeń oraz lubiącą kontakty. Sądzisz, że pasujesz? Aplikuj i bądź kolejnym polakiem w Google!

Informacje o spotkaniu

Wpis chroniony hasłem: tDay

Ten wpis jest chroniony hasłem. Aby go przeczytać, wpisz hasło poniżej:

Jeszcze chwila i już po lipcu..

Lipiec już dawno za pasem, dlatego przydałoby się trochę opisać mijające tygodnie, “co by dla przyszłych pokoleń” pozostało. Zastosuję tutaj retrospekcję zstępującą (r), bo łatwiej przypominać sobie sprawy mniej odległe, niż buszować po odległych meandrach pamięci.

W tym tygodniu kończy się przyjmowanie papierów na AGH. Piszę o tym, gdyż zastanawiam się nad podjęciem kolejnej próby obrania dodatkowego kierunku studiów. Tym razem na macierzystej Alma Mater. Tym razem na upragnionej informatyce. Ale chyba tego nie zrobię. Przyszły semestr na być ™ podobno ciężki, dlatego tutaj bieganina dwu-kierunkowa raczej by się nie sprawdziła. Z drugiej jednak strony, wspomnienia z AE, poznawanie nowych ludzi, wyzwania stawiane co dzień i ten chroniczny brak czasu, to zabieganie, tak uświadamiające istnienie na tym podole, było czymś niesamowitym. Z perspektywy czasu oczywiście. Bo teraz, dwa ostatnie semestry na AGH wlekły się niemiłosiernie. Ehh..

Postanowienia o pracy i praktyce tego lata zaczynają nabierać realnych kształtów. Pracę zaczynam od 24 lipca, miesięczną. Praktykę od 1 sierpnia, również 30 dniową. Na szczęście udało mi się pogodzić ich godziny. I chociaż praktyki w Polsce z założenia są bezpłatne (i bezsensowne) odbiję sobie to robotą. Chociaż tyle :)

Odebrałem w końcu indeks z AGH’a (a raczej odzyskałem) i brakuje mi tylko jednego wpisu by zaliczyć sesję. Bene. Jakiś czas temu otrzymałem list z drugiej uczelni, AE, w którym skreślają mnie z listy studentów. W czwartek chyba odbiorę świadectwo.

W poniedziałek wybrałem się na trawkę na obrzeżach Krakowa, czyli za Kopcem Kościuszki z M., jej kocykiem i paroma browarami. Przyjemne słoneczko i widoki. Polecam!

Licząc od jutra, dokładnie tydzień wcześniej skończyłem #16h rok życia, co świętowałem bardzo miłą digital’ową przesyłką od koleżanki. Wybrałem się również z M. na parę piwek, abstrahując już od wieku. Poza tym było jak zwykle - nijako i niepotrzebnie. Jak dla mnie, wszelakie uroczystości narodzinne można by wykreślić z kalendarza.

O! Za oknem, naprzeciwko, sąsiadka znów podlewa! :)

Odwiedziłem BZK i zainstalowałem najnowszą wersję ich programu magazynującego. Firmę go tworzącą można przyrównać do słynnych autorów Płatnika, gdzie kolejne wersje wprowadzają kolosalne zmiany i odkrywają kolejne błędy, już z etapu projektowania. Made in Poland.

Critical Error: Memory leak..

Newsletter AGH

Przeglądając dzisiaj stronę macierzystej uczelni natrafiłem na informację o uruchomieniu usługi newslettera uczelnianego będącej

narzędziem przekazywania najważniejszych informacji o tym, co ważnego i ciekawego wydarzyło się na Uczelni i co w najbliższym czasie się wydarzy.

Z tekstu informacji wywnioskowałem, że newsletter skierowany jest jedynie do pracowników AGH, jednak odwiedzenie strony subskrypcji ukazało opcje również dla studentów, absolwentów, a nawet (uwaga!) kandydatów na studia.

Jak dla mnie pomysł bomba, szczególnie przy wysypie wszelakich blogów jako źródeł informacji i pominięciu newslettera jako ważnej usługi internetowej, skierowanej do określonej grupy użytkowników.

Pytania z Układów Mikroprocesorowych

Przegląd tematów na egzamin z Układów Mikroprocesorowych [czerwiec 2006] Continue reading ‘Pytania z Układów Mikroprocesorowych’