Archive for styczeń, 2007

Dzielenie katalogów pomiędzy gospodarzem a gościem w VirtualBox

..czyli jak stworzyć pomost pomiędzy zasobami komputera a wirtualnej maszyny.

Po stworzeniu wirtualnej maszyny za pomocą programu VirtualBox możemy napotkać problem dostępu do plików i katalogów fizycznie znajdujących się na dysku, jednak standardowo nie widocznych z hosta. Z pomocą przychodzi wtedy dokumentacja programu. Jednak, nie każdy ma ochotę czytać, dlatego poniżej krótki howto jak rozwiązać zaistniałą sytuację.

Aby korzystać z dzielenia folderów musimy mieć zainstalowane narzędzia VirtualBox Guest Additions w wirtualnej maszynie.

Załóżmy, że posiadamy wirtualną maszynę nazwaną “VirtualOS”. Aby pozwolić jej mieć dostęp do zasobu dyskowego “C:\katalog” należy uruchomić zarządcę wirtualnych maszyn VBoxManage.exe z odpowiednimi parametrami. Uwaga! To jest program konsolowy.

W systemie Windows, VirtualBox domyślnie instaluje się w katalogu “C:\Program Files\InnoTek VirtualBox\”. Tam znajdziemy plik VBoxManage. Aby poinformować wirtualną maszynę o folderze współdzielonym należy wykonać komendę:

VBoxManage.exe sharedfolder add "VirtualOS" -name "nazwa_zasobu" -hostpath "C:\katalog"

Gdy wykonamy powyższe polecenie, pozostanie nam ustanowić połączenie z wewnątrz wirtualnej maszyny. Dokonujemy tego w taki sam sposób jak montuje się lub odmontowuje zasoby sieciowe w systemie Windows - w konsoli cmd wpisujemy:

net use x: \\vboxsvr\nazwa_zasobu

Należy zwrócić uwagę na spacje w powyższym poleceniu. Po jego wykonaniu, pod literą dysku x: znajdować się będzie katalog “C:\katalog”.

W przypadku gdy wirtualną maszyną, jest system GNU/Linux polecenie montowania zasobów będzie wyglądać nieco inaczej:

mount -t vboxsf nazwa_zasobu /mnt/share

Nie muszę chyba nadmieniać, że katalog /mnt/share powinien zostać utworzony przed wykonaniem powyższego polecenia.

Windows/386

Czy widzieliście reklamówkę Windows 386 z lat 80? Jeżeli nie mieliście jeszcze tej przyjemności, usiądźcie wygodnie bo czeka was świetna zabawa na 12 minut.

Microsoft Windows/386 - The soul of the New Machines

Śnieg

W końcu. Po jesiennych świętach i wiosennym nowym roku, w końcu przyszła do nas zima. Ponieważ wcześniej się ociągała, postanowiła zasypać wszystko i wszystkich dookoła.
Jest cudnie! I aby pokazać, że krakowscy żacy podczas sesji znajdują czas na rozrywki..

Część pierwsza:

Część druga:

Obrońcy Akropolu:

Misio 2007

Pierwszy weekend nowego roku upłynął pod hasłem rajdu Niezależnego Zrzeszenia Studentów AGH. Wyjazd nastąpił w piątek po południu z płyty dworcowej RDA. Ciemnym wieczorem dotarliśmy do celu podróży, gdzie pod osłoną nocy i dzięki technologii komórkowej dotarliśmy do naszych domków. Po zapadnięciu decyzji, kto z kim śpi (:P) nastąpiła kolacja u gospodarzy (którzy notabene żywili nas przez cały pobyt). Dzięki wspomagaczom zapewnionym przez niezastąpionego Tygrysa oraz dobremu nastrojowi uczestników pierwsza-mocna impreza udała się wyśmienicie. Niestety, jak to podczas zabaw bywa, zdarzyło się także jedno nieszczęście o imieniu złamana ręka. Posiadacz owej ręki opuścił nas dnia następnego.. (ale już dochodzi do siebie!). Dzień kolejny przywitał prawie wszystkich (nie wszyscy byli w stanie..) wyprawą na pobliską górę, która o dziwo była cała zaśnieżona. Specjalnie dla nas, uruchomiono wyciąg krzesełkowy na jej szczyt, skąd utartym szlakiem powędrowaliśmy do pobliskiej Bacówki, by w spokoju spróbować grzańca, obejrzeć widoki (cudne!) i potarzać się w śniegu. Po przetestowaniu przez współtowarzyszy jabłuszek i kuperków, w drogę powrotną (czyt. na dół) wybraliśmy się pieszo. Po dotarciu do domków, każda część garderoby poszła się suszyć na piecyk. Wieczorem, podobnie jak dnia poprzedniego, nastąpiła druga-mocna impreza, której głównym sponsorem był Harnaś z Tatr. Należy wspomnieć również o organizatorach, którymi były jedno wino (bynajmniej nie marki wino!), jedna flaszka i … I tu urywa się moja historia. Następnego dnia (niedziela) pamiętam tylko ból żołądka i ogólnie zmarnowanie ciała. Ale było warto! :)

google_plus_harnas

#SP03

sp3

Czy aby na prawdę całe dotychczasowe działają zmierzają w tym kierunku? Czy ta właśnie osoba stać się ma mną, czy może na odwrót? Poszukiwanie celu odbywa się przez całe życie, powiadają. W takim razie po co szukać, jak na końcu zawsze jest i tak śmierć? Gdy się mnie pytają, czego jesteś na prawdę pewny, odpowiadam - tylko śmierci. Reszta to ulotne pyłki, przenoszone przez niezrozumiały wiatr.

pdf tools

Od jakiegoś czasu zabieram się do opisania dwóch prostych i praktycznie dla mnie już niezbędnych narzędzi do pracy z dokumentami pdf. Mam na myśli pdftk oraz pdfcreator.

PdfTk jest zaawansowanym narzędziem do pracy nad plikami pdf. Posiada opcje dzielenia dokumentów, łączenia ich ze sobą, szyfrowania i rozszyfrowania, i wiele więcej. Z tych opcji głównie korzystam. Co świadczy o wielkości tego programu to dostęp do tych funkcji bezpośrednio z linii komend, co jest zbawieniem przy obrabianiu różnych dokumentów. Wystarczy napisać prosty skrypt, który zrobi po kolei zaplanowane zadania i cieszyć się wynikiem.
Warto także wspomnieć o dostępności pdftk nie tylko dla użytkowników systemu Windows, a także dla Linuksa, Mac OSX, FreeBSD i Solarisa.

Drugi z wymienionych programów, PdfCreator jest programem, a raczej sensu stricte, wirtualną drukarką, pozwalającą drukować dowolne dokumenty, grafikę, skoroszyty wprost do pliku pdf. Pozwala to na generowanie dokumentów niezależnych od systemu operacyjnego dokładnie w takiej formie jakiej chcemy. Do atutów PdfCreator należy również bogata konfiguracja wyjściowego pliku.