Archive for lipiec, 2006

Skok do płytkiej wody

Wczorajszego ranka postanowiłem zamienić moją domyślna dystrybucję Linuksa z Gentoo, na mniej techniczną, jednak łatwiejszą w zarządzaniu Ubuntu. Najwięcej czasu zeszło mi na backup’owaniu najważniejszych danych z Gentoo. Sama instalacja przebiegła bezproblemowo, uprzednio rozszerzając partycję ext3 do rozmiaru ponad 9GB narzędziem GParted (na marginesie, Partition Magic przy nim wysiada). Po chwili moim oczom ukazał się standardowy motyw GNOME używany w Ubuntu, który od razu przypadł mi do gustu (i jak na razie sprawuje się idealnie). Po doinstalowaniu niezbędnych mi aplikacji (gpass, gkrellm, psi), pozbyciu się niepotrzebnych (xsane) oraz zaktualizowaniu całego systemu (130 pakietów, czego można się było spodziewać dla systemu wydanego 1 czerwca bieżącego roku) byłem gotowy do jego użytkowania.

Podoba mi się, szczególnie, że pod maską siedzi Debian, najwygodniejszy system spod znaku pingwinka. Do tego stare komendy, używane na dawno przed Gentoo wciąż działają, pozwalając choćby na szybszą instalację pakietów (nic do Synaptic’a nie mam). Ładnie wygląda środowisko graficzne dopieszczone w spójności i tłumaczeniach. Starcza, chyba do wszystkiego. No, może z wyjątkiem paru okienek, które muszę otwierać od czasu do czasu.

Po równi pochyłej

Posłowie debatują nad nacjonalizacją przedsiębiorstw, by przejąć te dobrze zarządzane, te ważne dla państwa w razie kryzysu (czy może grozić nam coś jeszcze większego?), przyglądając się ze szczególną ciekawością rodowodom członków zarządu. W tym samym czasie, władze miasta Wrocławia w porozumieniu z władzami miejscowej Politechniki, postanawiają ufundować stypendia dla osób wybierających się na kierunki techniczne, by, w najprostszym rozumowaniu, przyciągnąć ich na uczelnie, by w przyszłości byli odpowiedzią na zapotrzebowanie inżynierskie powstającym pod miastem fabrykom i przedsiębiorstwom. Firmy się cieszą, że władze samorządowe próbują sprostać rynkowi pracy. Jaki będzie ich odzew na postanowienia rządu?

Cieszę się mogąc studiować na uczelni technicznej. I nie ma dla mnie znaczenia, że za moich czasów nie było takiej desperacji przy przyciąganiu do siebie studentów jak to czyni Politechnika Wrocławska. Teraz niestety zbliża się niż demograficzny, coraz więcej ludzi wybiera kierunki jak socjologia czy zarządzanie i inne humanistyczne, poziom wiedzy spada z roku na rok, przy dużej pomocy ministerstwa. Te wszystkie elementy przyczyniają się do tego, że rośnie zapotrzebowanie na inżynierów, i nie mówię tu tylko o polskich hydraulikach czy masowo uciekających z kraju informatykach, ale mam na myśli przeciętnego studenta, który dostrzega w tym szanse dla siebie i swojej przyszłości. Niestety, parlament nam w tym nie pomaga, tworząc kolejne bzdurne projekty ustaw, bądź wynajdując te zamierzchłe, z czasów PRL-u, które wtedy się sprawdziły i pozwalały utrzymać rygor nad rzędami dusz. Cieszę się, że studiuję na uczelni technicznej, ale chyba najwyższy czas aby pomyśleć o wyjeździe z tego chorego państwa.

I na koniec tej wypowiedzi i początek uświadamiania: Głosując na PIS, głosujesz na Samoobronę

Jeszcze chwila i już po lipcu..

Lipiec już dawno za pasem, dlatego przydałoby się trochę opisać mijające tygodnie, “co by dla przyszłych pokoleń” pozostało. Zastosuję tutaj retrospekcję zstępującą (r), bo łatwiej przypominać sobie sprawy mniej odległe, niż buszować po odległych meandrach pamięci.

W tym tygodniu kończy się przyjmowanie papierów na AGH. Piszę o tym, gdyż zastanawiam się nad podjęciem kolejnej próby obrania dodatkowego kierunku studiów. Tym razem na macierzystej Alma Mater. Tym razem na upragnionej informatyce. Ale chyba tego nie zrobię. Przyszły semestr na być ™ podobno ciężki, dlatego tutaj bieganina dwu-kierunkowa raczej by się nie sprawdziła. Z drugiej jednak strony, wspomnienia z AE, poznawanie nowych ludzi, wyzwania stawiane co dzień i ten chroniczny brak czasu, to zabieganie, tak uświadamiające istnienie na tym podole, było czymś niesamowitym. Z perspektywy czasu oczywiście. Bo teraz, dwa ostatnie semestry na AGH wlekły się niemiłosiernie. Ehh..

Postanowienia o pracy i praktyce tego lata zaczynają nabierać realnych kształtów. Pracę zaczynam od 24 lipca, miesięczną. Praktykę od 1 sierpnia, również 30 dniową. Na szczęście udało mi się pogodzić ich godziny. I chociaż praktyki w Polsce z założenia są bezpłatne (i bezsensowne) odbiję sobie to robotą. Chociaż tyle :)

Odebrałem w końcu indeks z AGH’a (a raczej odzyskałem) i brakuje mi tylko jednego wpisu by zaliczyć sesję. Bene. Jakiś czas temu otrzymałem list z drugiej uczelni, AE, w którym skreślają mnie z listy studentów. W czwartek chyba odbiorę świadectwo.

W poniedziałek wybrałem się na trawkę na obrzeżach Krakowa, czyli za Kopcem Kościuszki z M., jej kocykiem i paroma browarami. Przyjemne słoneczko i widoki. Polecam!

Licząc od jutra, dokładnie tydzień wcześniej skończyłem #16h rok życia, co świętowałem bardzo miłą digital’ową przesyłką od koleżanki. Wybrałem się również z M. na parę piwek, abstrahując już od wieku. Poza tym było jak zwykle - nijako i niepotrzebnie. Jak dla mnie, wszelakie uroczystości narodzinne można by wykreślić z kalendarza.

O! Za oknem, naprzeciwko, sąsiadka znów podlewa! :)

Odwiedziłem BZK i zainstalowałem najnowszą wersję ich programu magazynującego. Firmę go tworzącą można przyrównać do słynnych autorów Płatnika, gdzie kolejne wersje wprowadzają kolosalne zmiany i odkrywają kolejne błędy, już z etapu projektowania. Made in Poland.

Critical Error: Memory leak..

Newsletter AGH

Przeglądając dzisiaj stronę macierzystej uczelni natrafiłem na informację o uruchomieniu usługi newslettera uczelnianego będącej

narzędziem przekazywania najważniejszych informacji o tym, co ważnego i ciekawego wydarzyło się na Uczelni i co w najbliższym czasie się wydarzy.

Z tekstu informacji wywnioskowałem, że newsletter skierowany jest jedynie do pracowników AGH, jednak odwiedzenie strony subskrypcji ukazało opcje również dla studentów, absolwentów, a nawet (uwaga!) kandydatów na studia.

Jak dla mnie pomysł bomba, szczególnie przy wysypie wszelakich blogów jako źródeł informacji i pominięciu newslettera jako ważnej usługi internetowej, skierowanej do określonej grupy użytkowników.

Dzielenie artykułów na strony

Podczas czytania artykułów w internecie strasznie irytują mnie portale dzielące tekst na strony. Wygląda to tak, że czytam sobie, a tu nagle pojawia się albo strzałka, albo kolejny numer strony do kliknięcia po to jedynie, aby kontynuować czytanie.

Pewnie jest to nawiązanie do gazet papierowych, gdzie każdy duży artykuł dzielony jest na mniejsze fragmenty poprzez nagłówki, nie zapominając również o formacie kolumnowym, wyjątkowo usprawniającym czytanie tekstu. Jednak internet rządzi się innymi prawami i klikanie dalej nie dość, że zmusza mnie do czekania, aż nowa strona zostanie załadowana w całości (często z wielkimi reklamami) to jeszcze wybija mnie z rytmu i to, co mnie poprzednio zainteresowało w artykule teraz odpływa w siną dal.

Rozwiązanie, jakie stosuje widząc na wstępie tak podzielony tekst (jeszcze przed rozpoczęciem czytania właściwego tekstu), jest znalezienie opcji na stronie Print this article lub podobnie brzmiącej. Po kliknięciu na link ukazuje się nam okno z pełnym tekstem podzielonym nagłówkami. Czyli tak jak być powinno.

Wspomnianą funkcjonalność (a raczej nad-funkcjonalność) możemy znaleźć również w Wordpressie, jednak standardowa instalacja tego systemu blogowego nie posiada cechy drukowania wpisu, tudzież drukowania strony, dlatego korzystanie z tej dogodności przy dzieleniu dłuższych tekstów, może jedynie wprawić w frustrację czytającego.

Myślcie o czytelnikach, nie tylko o sobie!

Kategorie

Właśnie zmniejszyłem ilość kategorii, co było wyjątkowo nużącą robotą. W zamian zastosowałem tagi, które w tym theme Wordpressa K2 ładnie się wkomponowują.

Acha i wybaczcie, że ostatnio spadł wylew notek na stronie. Może teraz najdzie mnie chęć wypełnienia tej pustki, dzięki nieco bardziej wolnemu czasowi.