Archive for październik, 2005

Jaszczury

Środowa wizyta w Babilonie (DS2) zakończyła się połówką i winkiem. Nie zagrzałem tam miejsca, sam nie wiem czemu. W domu byłem przed dwudziestą trzecią.

Czwartek zacząłem inaczej niż zwykle. Tuż przed nosem uciekł mi rano autobus, a ja jak głupi cieszyłem się. Usta w grymasie uśmiechu nie schodziły mi przez bite dziesięć minut. Taki pech, a jaka radość! Języki minęły jak minąć miały (J. jest bardzo sympatyczną osobą, tak sobie myślę i ma rację, że w Krakowie woda jest za twarda), laboratorium z EE też przebiegło przyjemnie (prostownik trójfazowy mostkowy). Wieczorem mieliśmy się spotkać u D. i lekko zaprawić przed wypadem na Rynek, jednak z przyczyn nam nie wyjaśnionych lokum D. było nie aktualne, stąd została jakże przyjemna i dobrze znana ostateczność, czyli wizyta w Strumyku (DS5). Zanim jednak trafiłem na akademiki w autobusie spotkałem P. i M. właśnie wybierające się na zaprawę. Nie wiem czemu, jak dobry humor miałem przez cały mniej-więcej dzień, tak wtedy właśnie prysł. Można powiedzieć, że byłem już nieobecny, a raczej obecny-gdzie-indziej do końca. U gospodarzy w stopiętnaścieA poszła zero-siódemka, po drodze zwerbowaliśmy Yaqb’a i środkiem transportu publicznego oraz na nogach dotarliśmy pod najsłynniejsze teraz miejsce spotkań na Rynku - EMPIK. Przybyła część grupy z AE, chwilkę jeszcze poczekaliśmy na innych. Po długich pertraktacjach, doszliśmy do konsensu w wyborze miejsca zabawy i wybór padł ponownie na Jaszczury. Tam spotkaliśmy nowego członka AIESEC’a T. i jego nowe znajome ;’-) Rozłożyliśmy się na trzech stolikach, a później już była tylko zabawa. Zakończona (no może nie zakończona, ale na pewno umilona) ponownym spotkaniem A. (zapamiętałem jak się nazywa) i lekkim podrygiwaniem w rytm zgoła różnej muzyki. Liczę na kolejne spotkania (chociaż dobrze wiecie czego matką jest nadzieja). W domu byłem po pierwszej.

A teraz muszę złożyć oświadczenie, tak zwany statement (pewnie obarczone drobnym wywodem filozoficznym). Otóż, jestem głupi i czasami zachowuję się jak idiota. Przekraczam granice, których w normalnych sytuacjach nigdy bym nie przekroczył. Szczególnie boli mnie, gdy w stosunkach czysto koleżeńskich damsko-męskich (bo uważam, że takowe istnieją i wierzę, że jak powiem nie, chociaż tego żałuję, to pozostanie nie) przekroczę tą niewidzialną, a jakże ważną dla płci pięknej, granicę. Najlepiej by było, gdybyście mi o tym mówiły, jednak to abstrakcyjne marzenie. W takim razie, besztajcie mnie, wymyślcie karę, ale się nie obrażajcie. No.. nie wiem jak sformułować te myśli. Po prostu wiedźcie, że moja samokrytyka już mi nigdy nie pozwoli posunąć się tak daleko, za daleko. Tyle.

Aachen

Podczas pracy jako ankieter sondażu wyborczego zaczytałem się ponownie z książce Antoniego Libery Madame. Wnikając w świat głównego bohatera, znalazłem taki oto cytat obrazujący mój pobyt w Niemczech, a dokładnie w Aachen:

Innej natury przygoda zdarzyła się w Akwizgranie, słynnym, między innymi, z gorących, siarczanych źródeł. Joanna, dziecinnie ciekawa tego cudu natury, nabrawszy wody szklanką wprost z buzującej kipieli, sparzyła sobie rękę i wskutek tego wypadku straciła cenny pierścionek.

Wyjątkowo śmierdząca przygoda, na szczęście bez poparzeń.

Połóweczka na plantach

Wczorajszy wieczór z ludźmi z AE, i nie tylko, minął wyjątkowo przyjemnie. Na wstępnie nastąpiła zaprawa połówką na piątkę na krakowskich plantach (kulturalnie w kubeczkach) by później przenieść się do Jaszczurów na dwa i pół lanego (pół sią zmarnowało i wylądowało na moich spodniach, nie z mojej winy na szczęście). Około dziewiątej (?) wskoczyłem na parkiet i zszedłem z niego dopiero po północy, spędzając ten taneczny czas z A. (kim byłaś? czy jeszcze sią spotkamy?) Do domu zawędrowałem jak zwykle komunikacją miejską i położyłem się spać po pierwszej. Wieczór zaliczam do udanych :)

Polska jesień nastała

I podróżuję tu i tam, pomiędzy dwiema zupełnie różnymi uczelniami, różnymi jak woda i ogień, z czego orzeczenie, która jest tym pierwszym wciąż sprawia mi trudności. Biegam w stanach zachwytu i zwątpienia, pozytywów i negatywnych emocji, zmieniających się niczym operacje bitowe - bez wartości pośrednich. Wciąż popadam w skrajności. Coś wywiera na mnie wpływ negatywny, a chwilę później widok przebijającego się słońca przez ciężkie chmury sprawia uśmiech na mej twarzy. Nienawidzę tego, i dlatego tak kocham.

Te wszystkie nowe znajomości, niezliczone osoby, niezapamiętane imiona. Te wszystkie osobowości, które mnie pociągają, jednocześnie odrzucając drobnymi, widzianymi jedynie przeze mnie, gestami. To jakby chciało się dotknąć ogień i sparzyć. Poczuć buchające bąble zawodu na własnej skórze, po to tylko, by poczuć, by doświadczyć. By przekonać siebie samego, że coś tam w środku jest, coś ludzkiego i pięknego, nie wyłącznie samotnego. I może właśnie dzięki nim spojrzę inaczej na Kraków, inaczej na ludzi i siebie. Może znajdę… nie, nie warto robić sobie za wielkich nadziei. Sceptycyzm bierze znowu nade mną górę. Nie łatwo pozbyć się wieloletniego towarzysza boju. To wymaga wysiłku.. i ludzi.

Tydzień dobiega końca. To już kolejny tydzień walki z natłokiem obowiązków (których, o zgrozo!, wciąż mi za mało). Zauważyłem, że więcej czasu spędzam na AE, na AGHu bywam raczej sporadycznie, od ćwiczenia do laborki. Czyżby czegoś mi brakowało na uczelni technicznej, a może coś mnie chwyta na ekonomicznej?

Co do zajęć na AE - swoją odmiennością wprowadzają powiew świeżości do mojego życia. I nawet te ciężkie, na których się jeszcze zacinam, sprawiają mi przyjemność. Przyjemność uczestniczenia w zajęciach i obcowania z ludźmi myślącymi podobnie. Trzeba zaznaczyć, że ćwiczeniowcy wzięli się ostro do roboty i od samego początku mamy zadania, rozdziały do przeczytania, po prostu naukę. Cieszę się z takiego obrotu sprawy, bo po pierwsze przyzwyczajony jestem do tego już na AGHu, gdzie od początku roku ktoś od ciebie czegoś wymaga, po drugie brakowało mi wyzwań przez całe wakacje, jakiejś mobilizacji do działania, a tu proszę!

W niedzielę ponownie na wybory, a raczej na sondaż wyborczy sponsorowany przez komercyjną stację telewizyjną i pewną gazetę ogólnokrajową. Poprzednie wybory prezydenckie, spędzone w Zawoi, zapamiętam na całe życie. Teraz rzucili nas do Limanowej. Zobaczymy jak to pójdzie. Ja spróbuje załatwić zaświadczenie o możliwości tam głosowania. W końcu, to ja wybieram i wbrew ogólnej opinii, mój głos ma znaczenie, podobnie jak wasz! Dlatego namawiam, wybierzcie się do głosowania i oddajcie mądry głos, bo biernością nic w tym chorym państwie nie zmienimy.

Uptime


[root cron.weekly] # uptime
 22:45:22 up 12:41,  4 users,  load average: 0.13, 0.50, 0.50


[pascon poppler] $ date
pon paź 17 10:33:31 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 11:13:14 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 11:23:08 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 11:43:09 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 11:55:01 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 11:57:40 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 12:00:14 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 12:10:24 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 16:21:00 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 17:19:14 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 19:19:19 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 20:20:56 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 21:38:47 CEST 2005
[pascon poppler] $ date
pon paź 17 22:45:13 CEST 2005

Rush, rush

Podróżuję po uczelniach w ciągłym biegu, do końca nie wiedząc na których zajęciach być, a które opuścić. Tak to chyba jest w pierwszym tygodniu nauki na każdej uczelni - chaos, zabieganie, nerwy i zwątpienie. Czasami myślę, że to dopiero pierwszy tydzień i wszystko się jeszcze ułoży, jednak mój wrodzony pesymizm daje o sobie ciągle znać.

Wtorek przebiegł ekonomicznie. Na wstępie języki, angielski i niemiecki, z przyjemnymi osobami, jednak w zupełnie nie pasujących terminach.
To jest moja bolączka - dostosowanie godzin różnych zajęć do obu planów, by na siebie nie nachodziły. Najciężej z językami właśnie. Informacje o grupach wywieszone są jedynie w pawilonie F na drugim pietrze i cała AE tłoczy się tam, szukając i dopasowując języki do zajęć. Jak na mój gust, totalny brak organizacji - można by dane te aktualizować w internecie, co by z pewnością ułatwiło pracę nam (studentom, wszystkich lat na małym korytarzu) i pracownikom (nie trzeba by ciągle drukować informacji i wywieszać ich w gablocie). Również powinien powstać system informatyczny do obsługi lektoratów, dostępny zarówno dla studentów jak i nauczycieli. Może warto nad tym pomyśleć?
Następnie czas przyszedł na ćwiczenia z Geografii ekonomicznej ze sławnym z postrachu dr Bogusławem L. Rzeczywistość była jednak inna. Jest to człowiek na pewno wymagający, jednak porządnie przy tym nauczający. Trzeba włożyć wysiłek by coś osiągnąć, nieprawdaż? Mikroekonomia z dr Zofią M. również miała należeć do trudnych do przejścia. Ponownie jak poprzednio, osoba wymagająca ale dobrze tłumacząca. A może to moje pozytywne podejście tego dnia? Uczelniane wędrówki zakończyłem na AGH odwiedzając wykład z Elektronicznych układów pomiarowych, który z przyczyn nam wszystkim nie znanych się nie odbył. Cóż, bywa ;-)
To jednak nie był koniec dnia! Cały przemęczony bieganiną po uczelniach, postanowiłem odprężyć się przy prawdziwej muzyce w Żaczku. Z okazji Beanaliów we wtorek odbył się występ Jarosław Śmietana Band. Niesamowicie dobry jazz, blues w niesłyszanych wcześniej aranżacjach. Do tego popisy solowe każdego członka trio (gitara elektryczna, gitara basowa, perkusja) w różnych utworach pobudzały publikę. Taką muzykę lubię czuć i słuchać. Dziękuję M. za wspólnie spędzony wieczór - odskoczni od spraw przyziemnych.

Środa także zakręcona. Udało mi się dostać na poranne laboratoria z Elektromaszynowych elementów automatyki jak i ćwiczenia z Podstaw sterowania logicznego. Laboratoria przypominają wcześniejsze EPE (maszyny), ćwiczenia natomiast wydają się bardzo ciekawe, i to nie tylko za sprawą super prowadzącego :-) Udało się zmieścić w czasie i pojechałem na wykład z Mikroekonomii na AE również prowadzony na wysokim poziomie przez wspomnianą wcześniej dr Zofię M. Niestety kolejne wykłady musiałem sobie odpuścić na tej uczelni i wyruszyłem z powrotem na rodzimą Alma Mater odkrywając nieodbyty wykład z Energoelektroniki jak również lekko dziwny/zabawny wykład z EEA (skrót rozszyfrowany wcześniej). Jakoś nie widzę sensu dalej na niego chodzić..
Dzień podobnie jak wczoraj się jeszcze nie zakończył. Razem z Gooralem podpisaliśmy umowę na zbieranie sondaży wyborczych w nadchodzących wyborach prezydenckich. Zostaliśmy wydelegowani do (?? zapomniałem nazwy, ale bardzo daleko)Zawoji, a pracować będziemy w niedzielę od 5:40 do wywieszenia list wyborczych. Zobaczymy jak będzie.

Jak na razie to tyle sprawozdania. Trzymajcie kciuki i stay tuned.

2005.10.03

Bieganie po dwóch uczelniach, nowe wykłady i ćwiczenia, nowe osoby - miło tak :-) Do tego wieczorek spędzony w Taku na Wielkim błękicie i w drodze powrotnej spotkanie A. przed CarpeII (czy już mówiłem, że nienawidzę tej knajpy?).
Jutro, a dokładnie dzisiaj za parędziesiąt minut, dzień w większości spędzony na AE pod szyldem języczki, języczki ze szczyptą ekonomii. Zobaczymy, gdzie tkwi diabeł (anioł?).

Coraz częściej myślę, że odbiegam od normy i nawet wcześniejszy test na szarość nie podniósł mnie jakoś na duchu. Z jednej strony trapię się własnym zachowaniem, postrzeganiem pewnych spraw i przyjmowaniem rzeczywistości. Z drugiej, wiem że kryje się za tym egoizm. Chcę się jakoś wyróżniać z tłumu, chodzić własnymi ścieżkami, odkrywać dawno umknięte ogółowi prawdy i uśmiechać się speszony sytuacjami. Gubię się w tym wszystkim - nie wiem jaka istota we mnie dominuje, nie mogę znaleźć własnego ja i ciągle się zastanawiam, czy robię to ja, czy może chcę być tak postrzegany? Natłok myśli, pustka duszy i kamienne serce - mieszanka skrycie wybuchowa.

Nie do końca szary

Lista piosenek z last.fm

Ponieważ php na studencie posiada wyłączoną dyrektywę allowurlfopen i nie da się przetwarzać bezpośrednio plików na zewnętrznych serwerach, a znalazłem ciekawy skrypcik wyświetlający ostatnie utwory ze strony Last.fm postanowiłem lekko go zmodyfikować:


$fp = fsockopen("ws.audioscrobbler.com", 80, $errno, $errstr, 30);
if(!$fp)
 echo "$errstr ($errno)<br />\n";
else {
 $out = "GET /1.0/user/s3kvir/recenttracks.txt HTTP/1.1\r\n";
 $out .= "Host: ws.audioscrobbler.com\r\n";
 $out .= "Connection: Close\r\n\r\n";

 fwrite($fp, $out);
 while (!feof($fp))
  $array[] = fgets($fp, 128);
 fclose($fp);
}

$tracks = array_slice($array, 8, 5);print "<ol>\n";
foreach ($tracks as $element)
{
  $pieces = explode(",", $element);
  $time = date("d.m.Y - H:i", $pieces[0]);
  $trk_pieces = explode("- ", $pieces[1]);
  $artist = $trk_pieces[0];
  $song = $trk_pieces[1];
  print "<li><b>{$artist}</b> - {$song}<br/>(<i>{$time}</i>)</li>\n";
}
print "</ol>\n";

Plik .phps i wynik jego działania w .php znajdziecie w dziale pro.