Wykorzystywanie do niecnych celów, wykorzystywanie do dobrych celów, itp bez zgody autora surowo zabronione.
Jeśli jesteś na którejś focie i nie życzysz sobie, by ta fota była dostępna, to jakoś mnie dopadnij. ( macdudek( małpiatka )student.agh.edu.pl wiecie co wstawić za "małpiatkę") Usunę. Tak samo, jeżeli ktoś się znalazł na jakimś zdjęciu i chce się dowiedzieć czy mam więcej zdjęć z nim w roli głównej. Wysłać maila.
Ja wiem, że strona nie jest pro, że nawet nie jest pseudo ładna. Zresztą liczy się treść nie forma.

Wersja 2.0 ORTy poprawione (przynajmniej w większości). Dodane podsumowanie.
I już pierwsza osoba poprosiła o usunięcie kilku zdjęć.

Pillow Fight Kraków 2009



Godzina 15:40. Zielona fala studentów AGH napotyka na kolumnę policji, lekki popłoch (będą nas zgarniać?), ale szybko okazuje się, że otaczają oni kibiców (również w zielonych koszulkach).


Tutaj 2 foty ukazujące żądnych krwi i pierza studentów kierujących się na pole walki.




Cisza przed burzą... No ok. Z tą ciszą to przegiąłem. Cały czas słychać było studencki śpew (a jak wiadomo im głośniej tym lepiej więc...).






Turyści i miejscowi od razu zczaili, że aparat się przyda.


Moher popatrzył i poszedł. Nic do tej babci nie mam. Tak mi się pomyślało że zdjęcie jak znalazł :P


Niektórzy wojownicy postawili na twardą defensywę.


Strażnicy zgodnie z zapowiedziami nie interweniowali.


I poszli. Już w pierwszych sekundach niektóre poduszki odmówiły posłuszeństwa.


Od razu pojawił się też drugi samochód straży miejskiej.


Pojawił się też patrol policji. Po minach sądząc też chcieli by troszkę "powalczyć".
Poproszono mnie o usunięcie zdjęcia.

Ale jak tylko zobaczyli, że są fotografowani, przybrali bardziej poważny wyraz twarzy.
Poproszono mnie o usunięcie zdjęcia.

A potem dyskretnie się wycofali pod sukiennice... I na drugą stronę rynku.
Poproszono mnie o usunięcie zdjęcia.

Turyści z ogródków zaczęli robić zdjęcia (większość nie wiedziała o co kaman, ale zdjęcie zawsze można zrobić).


Niestety nie obyło się bez ofiar (ten akurat dostał lekkiego krwotoku z nosa).


Co by nie było, że Straż Miejska się nudzi (siedzieli w jednym aucie w piątkę) to zajęli się rozmową z wojownikami.


Gołębie postanowiły, że należy się wycofać na bezpieczne pozycje.


Walka toczyła się również w powietrzu.




A gołębie przesuwały się coraz wyżej.


Do walki dołączyła ciemna strona mocy...


Kolejne poduszki pękały nie wytrzymując setek uderzeń.


A straż miejska zamknęła się w samochodzie i udawała, że ich nie ma.


W tłumie walczących (oraz robiących sobie przerwę w walce) dało się zauważyć ciekawe stroje bojowe.


Oczywiście byli też Azjaci z nieodłącznymi aparatami.


Niektórzy potrzebowali chwili wytchnienia. I tu broń służyła znakomicie jako.. poduszka ;)


Nie wiem jakie barwy bojowe ma ten pan, ale poduszkę miał ciekawą (TITS or GTFO?).


Niestety jak to bywa w tłumie, nie obyło się bez ofiar. Wiem o jednym przypadku zasłabnięcia i 2 zwichniętych (złamanych) nadgarstkach. Na szczęście karetka była na miejscu cały czas.


A walka trwała dalej.


Po chwili objęła cały rynek po stronie "Adasia".


Tylko biedny rycerz był smutny, bo nikt nit chciał sobie z nim zrobić zdjęcia.


Czasem jakaś poduszka nadfruwała z nieokreślonego kierunku, ale od razu była podnoszona i wracała do walki.


A pierze i puch latały dalej....


Ten pan walczył w pierwszej linii (tutaj chwila relaksu).


I kolejny zespół z AGH potrzebował chwili wytchnienia.


Niestety, niektórzy wzięli stare poduszki od babci z szafy, więc kurz latał gęsto. Ale jak to studenci, zawsze przygotowani na wszystko.


I kolejni Azjaci w stylu "WTF? Ale zrobię zdjęcie."


A tutaj dziewczę które mnie urzekło :P


"Honestly... WTF?"


A tu jeden z małych wojowników poduszkowych.


PS: Dziecko było fotogeniczne. Jak się ktoś do niego przyznaje to mogę podesłać kilka fotek. Między innymi większą wersję tego:


Ej... jestem w telewizji? :)


Oczywiście ten "lekki" bałagan nie cieszył wszystkich...


I kiedy myślałem, że bitwa powoli dobiega końca, przybyły posiłki.


No i kolejna telewizja.


A dzieci, jak to dzieci, bawiły się znakomicie.


I kolejny hejnał został zagrany z wieży.


I jeszcze jedna telewizja (chyba program "generator").


A panowie z "Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych i Dekoracji" zaczęli chyba wysyłać filmy do dyrekcji z żądaniem natychmiastowej premii i posiłków.


A tu mamy gołębia. Zapewne myślał coś takiego: "Co tam tak lata, takie białe?... Zenon?"


Politechnika opanowała pomnik...


Ale szybko zostali zrzuceni przez skoncentrowany atak AGH,UJ i UEK.


"Leave me alone..."


I przybyły posiłki....


"Hey man, WTF?"-"Dunno. I'l make a picture"


Syf pozostał nieziemski.




Taki widoczek na zakończenie.



No i oczywiście przydało by się jakieś podsumowanie.
Z punktu widzenia uczestników walki, impreza była chyba udana (pomijając dziewczynę która zasłabła, oraz inne osoby które musiały skorzystać z pomocy medycznej).
Niestety z punktu widzenia miasta, chyba nie było już tak wesoło. Syf jaki pozostał na rynku był ogromny. Widziałem zdjęcia wskazujące na to, że o 21:00 syf jaki był, taki został. Z tego prosty wniosek. Imprezą musi zainteresować się miasto. Jeżeli Pillow Fight 2010 będzie pod patronatem miasta, to na pewno odpowiednie służby zostaną wynajęte do posprzątania pola walki.

Jeszcze mnie kumpel natchnął. Generalnie mowa była o tym, że skoro nie ma organizatora, nie ma sprzątających, to każdy sprząta po sobie (w miarę możliwości). I tu niestety plan poległ śmiercią tragiczną. Oczywiście dało się zauważyć sprzątające osoby (widziałem koszulki białe, zielone i granatowe lub czarne), ale większość nie uczyniła łaski i nie schyliła się żeby zabrać trochę pierza do domu/kosza. Co więcej widziałem dwóch gości (pominę kolor koszulek) którzy odeszli z pola walki bo pękły im poduszki. Pół biedy jakby sobie poszli do domu. Ale NIE. najpierw dokładnie WYTRZEPALI całe pozostałe pierze na rynek... Życzę tym panom mandatu za zaśmiecanie.
To co się działo podczas rozdawania poduszek pod C1 pominę bo mnie przeraziło (Ludzie umierający z głodu w Afryce wiedzą co to jest kolejka).

I może jeszcze tak już na sam koniec kilka anegdotek:

Anegdotka pierwsza: Otóż w pewnym momencie łaziłem z aparatem za jednym z ludzi "PUKiD Kraków" (Na wszelki wypadek nie ma go na zdjęciach) i udało mi się usłyszeć jak z kimś rozmawiał przez telefon (czyżby z kimś z firmy?). Cytuję: "Tu jest tego k***a 20 centymetrów, WSZĘDZIE." Myślę, że jak kogoś zdjęcia nie przekonały, że podczas walki "trochę się naśmieciło" to słowa fachowca (który chyba zna się na rzeczy) go przekonały.

Anegdotka druga: Biegam sobie wokół walczących (w pewnej odległości od centrum wydarzeń) i robę zdjęcia gapiom, policji, odpoczywającym... i słyszę w pewnym momencie tekst, którego dokładnej treści nie pamiętam, ale sens był taki, że generalnie to śmieszny jestem i tu żadnego fajnego zdjęcia nie zrobię. Mam nadzieję, że jednak udało mi się jakieś fajne zdjęcie zrobić.

Anegdotka trzecia: Jak się już zbierałem do domu (czyli po 18:00), to natknąłem się na trzech anglików z mandatem. Z ich rozmów wynikało, że dostali go właśnie za walkę poduszkami. Z tego co zrozumiałem, walczyli po prostu po złej stronie rynku...

Anegdotka czwarta(w sumie mogła by być pierwsza): Otóż mamy godzinę mniej więcej 16:05. Studenci wznosząc bojowe okrzyki walczą niczym zawodowcy, a tu z jednej z uliczek wychodzi sobie spokojnie wycieczka emerytów. Stanęli tacy lekko zszokowani, popatrzyli, przewodniczka się odwróciła do grupy i z takim niewyraźnym wyrazem twarzy mówi do grupy: "Maybe we will come back tomorrow..." I jeśli dobrze zrozumiałem, to poszli zwiedzać Wawel.

Na zakończenie jeszcze mogę dodać, że jeden z moich kumpli policzył z definicji całki powierzchniowej przybliżoną ilość ludzi biorących udział w walce. Wyszło mu około 4300. Myślę że było więcej, bo z mojej perspektywy (bieganie w pewnej odległości od centrum starć), cały czas odbywały się zmiany walczących. Już koło 16:15-16:20 widziałem osoby wracające do domów, a ludzi dołączających do walki widziałem jeszcze koło 17:00. W sumie można uznać, że walka skończyła się dopiero koło 17:30, bo wtedy biły się już tylko kilkuosobowe grupki, a małe dzieci bawiły się puchem.

made by mupet