Możesz wykorzystywać te zdjęcia do dowolnych celów. Jako ich twórca, opublikowałem je jako domena publiczna (public domain). Używaj ich, do czego potrzebujesz, nawet wszystkich. Zrób z nich szatę graficzną dla swojej strony, wykonaj galerię, elementy graficzne, udekoruj artykuł lub hasło na Wikipedii. Nawet sprzedawaj i rozdawaj - co tylko chcesz. Miłym gestem oczywiście jest powiadomienie mnie o tym, żebym mógł sam zobaczyć, co tam jest wykonane.
Domena publiczna nie oznacza, że możesz wziąć zdjęcie i przywłaszczyć sobie prawa autorskie. Polskie prawo wyraźnie mówi, że praw autorskich nie można się zrzec, ergo - nie wolno Ci podpisać się jako ich autor/twórca. Zdjęcia umieściłem jako domena publiczna i chcę, aby w tej sferze pozostały.
Zdjęcia wykonuję w terenie, tak więc siłą rzeczy utrwalam na nich innych ludzi, ich własność itd. Jeżeli znalazłeś siebie na którymś ze zdjęć, lecz specjalnie Ci to nie odpowiada - skontaktuj się ze mną (Kontakt), wytłumacz, w czym rzecz, a je usunę (żeby nie było niedomówień - musisz zostawić kontakt do siebie oraz jakoś pokazać, że faktycznie Ty to Ty. Na maile w rodzaju "ej, znalazłem siebie na zdjęciu XXX, usuń je. KONIEC" nie będę nawet odpowiadać, bo istnieje duże ryzyko, że ktoś sobie robi ze mnie jaja).
Gdy patrzę na naszą kulturę, gdzie każda możliwa głupota, nawet rowki w zakrętce, opatrzone są znakami "©" czy TM z dołożoną umową licencyjną, nie jestem tym specjalnie zachwycony. Czy pisałeś kiedyś wpis na swojego bloga i mimo że znalazłeś do niego 1000 ilustracji, nie mogłeś ich umieścić z powodu praw autorskich? Pewnie, teoretycznie można wziąć aparat i samemu iść coś pstryknąć, ale nie każdy ma czas i pieniądze, by jechać np. do Afryki, gdy potrzebuje zdjęcia słonia. Na Internet staram się patrzeć trochę głębiej i wiem, ile rzeczy by nie powstało, gdyby grupka ludzi nie machnęła ręką na to, co inni robią z ich twórczością. Nie byłoby Wikipedii, połowy blogów, tysięcy wolnodostępnych artykułów, a żeby w ogóle móc używać komputera, trzeba by było wydać 1000 dolarów na system operacyjny pewnej firmy na "M"... na zdjęciach tych nie mam zamiaru zarabiać. Dlaczego więc mam obwarowywać je tysiącem przepisów nie wiadomo po co, kiedy komuś kreatywnemu mogą się one przydać? Ponadto - po co mam się męczyć i użerać, że ktoś tam "ukradł" moją twórczość, przerobił je bez pozwolenia itd? Wielu z nich pewnie sam nie wykorzystam, poza faktem ich posiadania i byłoby to zachowanie a'la pies ogrodnika - sam nie zje i drugiemu nie da.